mBank zamyka konta – dlaczego?

BLIK — dowiedz się, jak płacić za pomocą 6 cyfrowego kodu!
BLIK — Jeśli nie wiesz czym jest, lub jeszcze z niego nie korzystałeś — dowiedz się, jak płacić za pomocą 6 cyfrowego kodu!
12 lipca 2019
doradca finansowy
Doradca finansowy – zarobki
19 września 2019
Pokaż wszystkie

mBank zamyka konta – dlaczego?

mbank

Na klientów mBanku padł blady strach odkąd okazało się, że bank w każdej chwili może wystosować pismo o rozwiązaniu umowy dotyczącej prowadzenia rachunku bankowego w tej placówce. Niektórzy już dostali taką informację i nie wiedzą co dalej mogą z tym zrobić. Dlaczego mBank postanowił podjąć tak drastyczne kroki? Przecież o konta klientów banki zazwyczaj zabiegają. Co zatem musi się stać, aby placówka postanowiła zamknąć rachunek bankowy?

Czy osoby fizyczne też powinny się bać?

Otóż na szczęście okazuje się, że seria rozwiązania umów z ostatnich kilku miesięcy dotyczyła jedynie klientów posiadających konto firmowe. Rachunki osobiste są zatem bezpieczne i nikt nie musi się obawiać, że dostanie pismo, pochodzące z banku, z przykrą informacją.

O co cała “afera”?

Do mediów trafiły ostatnio infroamcje o tym, że pewien mężczyzna otrzymał informację o rozwiązaniu umowy z nim przez placówkę. Po czasie okazało się, że nie był on jedyny. Powodem miało być to, że nie konta nie przeszły kontroli bezpieczeństwa. Konto naruszało bowiem ustawę antyterrorystyczną, której celem jest zapobieganie praniu brudnych pieniędzy. Największym zaskoczeniem dla klienta banku było jednak to, że na koncie nie było żadnych transakcji a przecież podobno to własnie przez podejrzane przelewy mBank zerwał umowę – takie było oficjalnie wyjaśnienie decyzji banku.

Co dalej?

Klient podjął kroki, aby dziwną sytuację wyjaśnić. Pierwszym krokiem był telefon na infolinię, jednak niestety okazała się to nieskuteczna metoda. Osoba pracująca jako telefoniczna obsługa klienta nie powiedziała mężczyźnie niczego nowego. Dowiedział się on ponownie, że konto zostanie zamknięte ze względu na to, że zachodzą na nim podejrzane operacje, które mBank uznaje za wspieranie finansowe działalności terrorystycznych albo pranie brudnych pieniędzy. Na pytanie o jakie operacje chodzi, skoro na koncie nie ma żadnych, pracownik infolinii również nie odpowiedział niczego konkretnego.

Czas na wycieczkę do najbliższej placówki

Klient, nieusatysfakcjonowany rozmową telefoniczną, postanowił odwiedzić sam bank. Konto firmy jest bowiem bardzo istotnym elementem dla jej prawidłowego funkcjonowania i zależało mu na tym, aby jak najszybciej wyjaśnić sprawę. Myślał, że na miejscu będzie potraktowany jak należy. Niestety, tam również nie dowiedział się o jakie tajemnicze transakcje mogło chodzić. Mało tego – klient list zawierający wypowiedzenie umowy dostał zwykłym listem, bez ochrony danych osobowych, ale to pracownicy placówki również zostawili bez sensownego komentarza. Konto natomiast pozostało zablokowane ze względu na ustawę antyterrorystyczną. Mężczyźnie podobno zaproponowano założenie całkiem nowego konta, ale dużo droższego w prowadzeniu. Warto wspomnieć, że inni klienci zostali potraktowani podobnie. Wówczas miarka się przebrała. Mężczyzna postanowił, że o całej sytuacji dowie się biuro prasowe, które to poprosiło mBank o odpowiedź na zaistniałą sytuację.

mBank zaprzecza

Instytucja bankowa zaprzecza jakoby kiedykolwiek wysyłała masowo rozwiązania umowy z powodu podejrzanych transakcji. Nie przyznaje się również do tego, że wypowiedzenia wysyłane były listem zwykłym. Oficjalnie mBank twierdzi, że dokumenty, owszem, wysyłał, ale listem poleconym korzystając z usług Poczty Polskiej. Ponadto rozwiązanie umowy, które otrzymywał klient miały nie być uzasadnione w sposób szczegółowy. Według sprostowania instytucji bankowej, niemożliwe jest zatem, aby osoby otrzymujące listy dowiedziały się z nich, że ich konta naruszają ustawę antyterrorystyczną.

Oficjalne wyjaśnienie mBanku

Jak tłumaczy się instytucja? Konta, rzeczywiście, zostały zamknięte,a klienci nie mogą już korzystać z serwisu transakcyjnego, ale wg mBanku powody były dwa. Podobno pracownicy placówek kontaktowali się z osobami prowadzącymi konta firmowe, aby zaktualizowały dane. Mieli oni na to 14 dni, jednak wielu z nich nie stawiło się w wyznaczonym terminie. To upoważnia, a nawet zobowiązuje placówkę do rozwiązania umowy, bowiem podstawą do tego, aby beneficjent mógł prowadzić rachunek firmowy jest to, że instytucja bankowa zna poprawne, rzeczywiste dane klienta i jego firmy. Okazuje się również, że konto może zostać zachowane, jednak przed upływem okresu wypowiedzenia umowy należy udać się do najbliższego oddziału mBanku i po prostu uzupełnić dane. Klienci powinni zrobić to zanim będzie mniej niż 10 dni do końca 30 dni będących okresem wypowiedzenia.

Nie taki wilk straszny?

Okazuje się, że mBank wcale nie chciał i nie potraktował swoich klientów jak terrorystów albo oszustów. Po prostu regulaminy są po to, aby ich przestrzegać i tego własnie trzymała się instytucja. Nie była to też kontrowersyjna reklama, mająca na celu naciągnięcie klientów na droższe konta. Było to prawdopodobnie jedynie działanie zgodne z przepisami i nieporozumienie.

Prawdopodobnie mBank zraził do siebie wielu klientów – nie jest to dziwne, ponieważ nikt nie lubi, gdy dokłada mu się obowiązków. Nie popisała się również obsługa w placówkach instytucji – z relacji świadków wynika, że nie zostali potraktowani z należytą uwagą. Jednak najważniejsze jest to, że istnieje wyjście z tej kłopotliwej sytuacji.